Joga jako narzędzie nauki samoświadomości

Przez ostatnie dni, starałam sobie przypomnieć w którym momencie ostatnich miesięcy zrozumiałam najlepiej siebie i kiedy zaczęłam szczerze ze sobą rozmawiać. Moje rozmowy nie wyglądają oczywiście tak, jakby czytelnik sobie wyobrażał: „gadająca do siebie baba na przystanku” ;). Mam tutaj na myśli, wewnętrzne rozprawki o tym czego chce, co kocham, a co, tak naprawdę, nie jest mi w życiu potrzebne ani trochę, ale robię to wciąż, aby zadowolić wszechświat.

Przynajmniej raz w tygodniu, od 4 miesięcy uczęszczam na zajęcia z jogi. Mam niesamowicie ciepłą i serdeczną prowadzącą te zajęcia. Co najbardziej urzekło mnie w sposobie, jaki prowadzi zajęcia, jest jej lekkość bycia. Chodzi mi tutaj, o jej sposób mówienia do nas, uśmiechu, tego jak się porusza. Wszystkim tym czynnością toważyszy pewnego rodzaju urok i aura. Każdy z nas zna kogoś, kto wyróżnia się taką osobowością, jednak co odróżnia ją od innych ludzi, jest moje wewnętrzne wrażenie, że ona wie coś o jestestwie, czego zwykle człowiek nie dostrzega.

dance-3134828__340

Podczas ostatnich 4 miesięcy odkryłam, że tym co ją odróżnia jest fakt, iż ona kocha i akceptuje swoje ciało i umysł. Jest mu wdzięczna za to co dla niej robi każdego dnia. Myślę, że to coś, czego każdy z nas się może nauczyć w chwilach pełnego skupiania i świadomego przyżywania chwili w której jesteśmy. Tego też doświadczyłam na zajęciach z jogi. To wlasnie tam, po raz pierwszy w moim życiu naszły mnie zupełnie inne myśli, jakie kiedykolwiek dotąd pojawiały się w mojej głowie.

Można by przypuszczać, że podczas pozycji psa i lekkim odpływie całej krwi do głowy, była to lekka niepoczytalność ;). Jednak właśnie tam, podczas tych zajęć, keidy moje ciało i umysł łaczyły się w jedną całość, tworząc istotę idealną samą w sobie, odkryłam, że ukryty we mnie wojownik, chce wyjść i walczyć o to kim tak naprawde jestem.

Nie będą tutaj pisać o jodze, jako specjalista w tej dziedzinie, gdyż jestem nadal żółtodziobem. Zamierzeniem tego artykułu, jest ukazanie wam, że prawdziwa rozmowa z samym sobą zaczyna się kiedy pozwalamy swojemu Ja przemówić. Jednym z głównych założeń jogi, jest poznawanie samego siebie i dążenie do zjednoczenia ciała i umysłu.

Jak to się ma zatem do coachingu? Zapewne większość z nas wyobraża sobie , że coaching to rozmowa z drugim człowiekiem, który naprowadza nas na odpowiednią śćieżkę i poddaje pomysły, jak osiągnąć zamierzone cele i ambicje. Myślę, że po części jest to prawidłowe wyobrażenie tego co może dla nas zrobić coach zewnętrzny. Jednak moje doświadczenie z coachingiem i jogą, pozwoliło mi dojść do pewnych wniosków. Coaching i Joga stanowią podobny proces do poznania samego siebie, a oto główne elementy, które wg. mnie łączą joge i coaching na wielu płaszczyznach:

  • medytacja – proces wyciszenia się w celu uwolnienia uprzedzeń i złudzeń – zarówno w coachingu jak i jodze człowiek musi nauczyć się porzucić swoje dotychczasowe myśli i uprzedzenia oraz otworzyć się na nowe opcje i świat
  • pokochanie swojego ciała i jego akceptacja – w obu przypadkach uczymy się wdzięczności swojemu ciału, za to co dla nas robi i również uczymy się jak mu odwdzięczać się, za to wszystko żywiąc się świadomie i dając mu odpowiednią dawkę snu i wysiłku fizycznego. W jodze jest to nieodłączny element w trakcie medytacji, zaś w coachingu jest to jedna z pierwszych rzeczy, które należy polecić swojemu klientowi, czy też samemu się tego podjąć, kiedy to my jesteśmy coachowani
  • poszukiwanie prawdy –  nadrzędny cel jogi, aby doświadczać jej, dla każdego to może wiązać się z czymś innymi, jednak głównym założeniem jest wyzbycie się własnego ego i pokochanie ludzi i świata takim jakimi są. Jest to też nieodłączna część coachingu, kiedy chcemy zmian, musimy nauczyć się, że jedyne nad czym mamy kontrole to my sami i nasze myśli. Wypełnienie swojego baku (głowy) dobrym paliwem (pełnych miłości i dobroci myślami), powoduje, że jesteśmy nie do ruszenia. Pernamentny stan błogości
  • Joga jest też podróżą ciała i umysłu, dzięki której można osiągnac wiele osobistych celów i porawić formę (Joga dla żółtodziobów – J. Budilovsky, E. Adamson, C. Flynn). Zarówno w coachingu jak i w jodze głównym założeniem jest nauczenie się osiągania celów. Podczas zajęć, niejednokrotnie przytarafiały mi się momenty tzw. oświecenia. Do mojej głowy napływały niewiadomo skąd nowe pomysły na siebie, na to czego pragnę, była to wędrówka po punktach mojego umysłu. Od ciała migdałowatego , aż po sam płat czołowy. Polecam, bo jest to to, co chciałabym doświadczać każdego dnia.
  • Joga nie jest sportem ani też religią, tak samo też coaching , nie jest nową formą religii i sekty, choć przyznam , że czasem można odnieść takie wrażenie, kiedy na przyjazd mówcy , powiedzmy Pana Zenona z Podlasia, przyjeżdza 20 tysiecy ludzi. Z pewnością nie o to tutaj chodzi. Ponownie podkreślam, że jest to wędrówka wewnątrz siebie.
  • systematyczne praktykowanie reguluje cykl życia i energii – myślę, że to najważniejsza część współnych elementów. Nie jest prawdą aby, jednorazowe wejście wewnątrz siebie, umożliwiło nam pełną zmianę na lepsze. Tylko systematyczne praktykowanie samopoznania, wędrówki w głąb siebie, pozwala nam wyregulować swoje nawyki, równowagę psychiczną i fizyczną

Warto nauczyć się być ze soba obserwować siebie. Nie każdy lubi medytacje czy jogę. Nie każdy z nas jest stoworzony do stagnacyjnego myślenia i obserwowania siebie, można również biegać, to jakie akcje podejmiesz powinny byc dostosowane do twojego obecnego trybu. Pozwolę sobie jednak zaznaczyć, że warto dać szanse jodze czy też medytacji i udać się przynajmniej 3 razy na takie zajęcia, aby podjąć świadomą decyzję. Podczas zajęć całkowicie skupić się na wykonywanych pozycjach i obserwować to jak zachowuje się nasze ciało i umysł.

To nie będzie trudne. Gwarantuje wam, że joga jest całkiem łatwa i życzę wam, aby i wam się tak spodobała, jak spodobala sie mnie!

Namaste!

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: