Karolina Filosek

Praca twoich marzeń

Jadąc pociągiem do Amsterdamu, w sobotni wieczór pozwoliłam sobie obserwować pana konduktora. Przyciągnął moją uwagę, ponieważ miał w sobie radość i widać było, że jego praca sprawia mu frajdę. Podchodząc do każdego z pasażerów, wybijał ich z transu smartfona czy też smutnego zapatrzonego wzroku, wbitego gdzieś w dal….Jednak nie było to chamskie „Bilet!!!”. Pan miał duże poczucie humoru, a w związku z tym, iż tego wieczoru była noc muzeum w Amsterdamie, żartował sobie, że taaak taaaak…zajrzycie do jednego muzeum, a później winkelen (czyli tzw. szoping po holendersku). Na każdym stopie Pan wychodził, zapraszał ludzi z uprzejmością do środka i tak oto upłyneła ta podróż w miłym nastroju aż do końcowego przystanku Amsterdam Centraal.

amsterdam.jpg

Przede mną zapowiadał się wspaniały wieczór, jednak po tej trasie byłam jeszcze lepszym nastroju, a przyczyną był właśnie Pan konduktor. Po tym zdarzeniu, zaczełam sobie przypominać, iż w sumie  tutaj spotykam ludzi wykonujących swoją prace z radością. Listonosz, który zawsze pyta jak tam dzieciaki; kasjer, który z uśmiechem zagaduje cię w najbardziej deszczowy dzień; czy też koleżanka z pracy, która zawsze ma jakiś głupi kawał w zanadrzu.

Podążając ścieżką Amsterdamu naszły mnie pytania. Czy musimy osiągnąć niebywały sukces, aby wykonywać swoją pracę z uśmiechem? Czy to od rodzaju pracy i tego jaka monotonnia jej towarzyszy, zależy jak do niej będziemy podchodzić? Czy też to właśnie ja jako jednostka sterująca swoim  życiem odpowiadam za to z jaką radością będę te prace wykonywać? Czy to ode mnie zależy czy będę szczęśliwą mamą, odnosząc się do moich dzieci spokojnie i z szacunkiem, czy też jak wiatr zawieje, tak moje humory będą wpływać na moje zachowania?

I wtedy przypomniałam sobie moje początki w powrocie do korporacji. Czułam się z jednej strony na nowo podekscytowana, że wracam do pracy a z drugiej, przytłaczała mnie myśl , że znowu to samo. Przez pierwsze miesiące nie miałam radości z tego, że chodzę do pracy. Dla mnie wyrok był jeden: nie to nie dla mnie, chyba to jednak nie ta firma, może jednak powinnam zając się czymś innym… Aż odkryłam sekret tego, co Bilibia nazwała : budowaniem domu na skale.

To gdzie będę się czuć dobrze i będę się spełniać zależy tylko i wyłacznie ode mnie. Jeżeli jesteś gdzieś na rozdrożu i nie wiesz tak na prawdę co jest Twoim powołaniem jeszcze, musisz spróbować zbudować mocne fundamenta w sobie. Przede wszystkim nauczyć się ze sobą rozmawiać i pytać siebie: czego chce? Co lubię robić, co sprawia mi przyjemność w pracy? I wsłuchaj się w siebie. To może zając trochęczasu, ale kiedy już odpowiesz sobie na to ważne pytanie, będziesz mógł zadać sobie kolejne: Za co lubie moją obecną prace? I jak mógłbym przenieść to co lubie robić w swoim życiu, na mój zawód?

Oczywiście od razu odpowiem na jeden argument. Jeżeli czujesz , że nie chcesz już kompletnie mieć do czynienia z tym co teraz wykonujesz i masz wypalenie zawodowe, to na pewno przyda się urlop.

Ale abstrahując od skrajnego przypadku „burn out”, odnalezienie w sobie siły i pozytywnej strony swojej pracy może być niezwykle pomocne. Może się okazać, że praca marzeń to ta którą wykonujesz, ale należy zmienić sposób w jaki ją widzisz i wykonujesz :). Myślę , że przeniesienie swojego doświadczenia i modyfikacja naszej pracy to też niezwykle ważna sprawa. Dlaczego? Dlatego ponieważ, człowiek kiedy czuje , że stoi w miejscu i nie rozwija się, może szybko poczuć wypalenie. Dlatego ciągłe kształcenie swojego zawodu , modyfikowanie i stawianie sobie wyzwań, powoduje, że nasza praca może być czymś więcej niż klepaniem cyferek czy też kasowaniem biletu.

Powiesz: ale u mnie nic się już nie da zrobić. A ja Ci powiem da się. I podam Ci przykład mojej koleżanki z pracy która , któregoś dnia przyszła w pięknej koszuli do pracy zapinanej z góry na dół na guziki. Wiecie co było najciekawsze? Że ona te koszule ubrała tyłem na przód, specjalnie, bo stwierdziła , że bluzka jej się podoba ale guziki z przodu nie pasują do całokształtu jej stylizacji. I love it! Rozumiesz co chce ci powiedzieć? Może czasem warto zrobić coś „tyłem na przód” i zobaczyć co z tego wyjdzie? Może Twoja praca wcale nie jest taka nudna? A ty jeszcze zaczniesz się codziennie uśmiechać do ludzi, zarażając ich swoją pozytywną energią.

activity-agility-balance-159273.jpg
Pozdrawiam was!
K.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: